Utknął na pasie zieleni… Może to i dobrze, bo dzięki temu nie wjechał pod prąd na S3

Utknął na pasie zieleni… Może to i dobrze, bo dzięki temu nie wjechał pod prąd na S3

Brak znajomości trasy i zbytnie zaufanie do elektronicznego przewodnika doprowadziły do poważnych utrudnień na węźle Skwierzyna Południe. 45-letni kierowca ciężarówki, zamiast kierować się znakami drogowymi, postanowił zaufać wskazaniom nawigacji. Efekt? Ugrzązł na pasie zieleni, próbując zawrócić w miejscu niedozwolonym i wjechać pod prąd na drogę ekspresową S3.

Do zdarzenia doszło we wtorek, 21 października. Kierowca zestawu ciężarowego, nie znając dobrze trasy, postanowił zawrócić na węźle. Wjechał jednak w miejsce, w którym manewr był nie tylko zabroniony, ale przede wszystkim bardzo niebezpieczny. Jak później tłumaczył funkcjonariuszom, „tak prowadziła go nawigacja”. Na szczęście pojazd utknął na pasie zieleni, zanim zdążył wjechać na ekspresówkę pod prąd.

Na miejsce wezwano policjantów, którzy zabezpieczyli teren zdarzenia. Do wyciągnięcia zestawu potrzebna była pomoc drogowa, a na czas akcji zamknięto drogę krajową nr 24. 45-letni kierowca został ukarany mandatem w wysokości 2000 zł oraz 15 punktami karnymi.

Nawigacja – błogosławieństwo czy pułapka za kółkiem?

Trudno dziś wyobrazić sobie zawodowego kierowcę bez nawigacji. To narzędzie, które pomaga planować trasy, omijać korki i szukać parkingów. Problem w tym, że nie każda aplikacja rozróżnia ograniczenia dla pojazdów ciężarowych. Wystarczy chwila nieuwagi, by GPS poprowadził zestaw przez zbyt wąską drogę, pod niskim wiaduktem albo – jak w tym przypadku – w stronę zakazu wjazdu.

Wielu kierowców przyznaje, że oznakowanie polskich dróg wciąż bywa mylące, zwłaszcza poza autostradami i ekspresówkami. Niektóre znaki stoją w miejscach, które bardziej dezorientują niż pomagają, inne są zasłonięte lub zniszczone. Ale tam, gdzie oznakowanie jest jasne – jak na węzłach dróg szybkiego ruchu – trudno tłumaczyć się „ślepym zaufaniem do GPS-a”.

Zaufaj, ale sprawdzaj

Nawigacja to narzędzie, nie wyrocznia. Nawet najlepszy system nie zastąpi zdrowego rozsądku i umiejętności czytania znaków drogowych. Doświadczony kierowca wie, że jeśli mapa w telefonie każe skręcić tam, gdzie stoi „zakaz wjazdu”, warto się zatrzymać i pomyśleć dwa razy.

Tym razem wszystko skończyło się jedynie utknięciem na pasie zieleni i kilkugodzinnymi utrudnieniami. Ale gdyby kierowcy udało się wjechać pod prąd na S3, skutki mogłyby być tragiczne.

Źródło: Policja

Sprawdź także