Podlaska Krajowa Administracja Skarbowa przejęła na trasie S61 w Budzisku transport, który — jak się później okazało — składał się z podrobionego płynu do prania. Chodzi o blisko 21 tysięcy litrów detergentu, czyli 4200 pięciolitrowych butelek, przewożonych na 29 paletach. Wstępnie oszacowano, że wartość rynkowa ładunku to około 270 tys. zł.
Sam ładunek od początku nie wyglądał na nic podejrzanego. To nie był przemyt papierosów, alkoholu czy narkotyków, z którymi kierowcy kojarzą największe ryzyko kontroli. Był to zwyczajny płyn do prania znanej marki — towar, który na pierwszy rzut oka nie różnił się niczym od legalnie sprzedawanych detergentów. Nic dziwnego, że jadący z Polski na Litwę kierowca nie miał podstaw, by przypuszczać, że przewozi jakiekolwiek podróbki.
Dopiero szczegółowa kontrola oraz późniejsze oględziny przedstawiciela firmy, która posiada prawa do chronionych znaków towarowych, potwierdziły, że płyny nie są oryginalne. W takiej sytuacji kierowca — zgodnie z procedurą — został przesłuchany, a sprawę przejął Podlaski Urząd Celno-Skarbowy. To tam ustalane będzie, skąd pochodził ładunek i kto faktycznie stał za całym procederem.
Warto podkreślić, że w tego typu przypadkach kierowca najczęściej jest tylko ostatnim ogniwem łańcucha. Otrzymuje zlecenie, dokumenty przewozowe i kompletny ładunek, który wygląda w pełni legalnie. Trudno oczekiwać, by był w stanie samodzielnie oceniać autentyczność produktów, zwłaszcza tak popularnych i powszechnie używanych jak środki chemiczne.
Ostatecznie to nie kierowca odpowiada za fałszowanie znaków towarowych — za takie działania grozi do 5 lat pozbawienia wolności, ale sprawcami są osoby organizujące cały proceder, a nie ci, którzy tylko wykonują transport.
To kolejna sytuacja, w której warto przypomnieć, że kierowca często nie ma możliwości wiedzieć, co dokładnie znajduje się w ładunku, jeśli z zewnątrz wszystko wygląda zupełnie normalnie. Transport nie stanowił żadnego zagrożenia, nie miał nic wspólnego z przemytem nielegalnych substancji, a sam problem dotyczył towaru, który na pierwszy rzut oka mógł przewozić każdy z nas — bez podejrzeń, że coś z nim nie tak.
Źródło: IAS Białystok










