Do groźnego zdarzenia doszło w poniedziałkowy poranek na autostradzie A4 w rejonie węzła Gliwice-Sośnica. Ciężarówka z naczepą przewróciła się na 316. kilometrze trasy w kierunku Wrocławia, całkowicie blokując główną jezdnię. Jak wynika ze wstępnych ustaleń policji, przyczyną zdarzenia był wystrzał opony.
Wypadek miał miejsce w jednym z najważniejszych punktów drogowych w Polsce, gdzie krzyżują się autostrady A1 i A4. Przewrócony zestaw zatarasował jezdnię, a na asfalt wysypała się przewożona pasza. Na miejscu od rana pracują służby ratunkowe, policja oraz ekipy techniczne odpowiedzialne za usunięcie skutków zdarzenia.
Na szczęście kierowcy nic się nie stało.
Utrudnienia na obu kierunkach
Główna jezdnia autostrady A4 w kierunku Wrocławia została całkowicie wyłączona z ruchu. Policja skierowała pojazdy na drogi zbiorcze węzła, gdzie przejazd odbywa się dwoma pasami. Choć pozwala to ominąć miejsce zdarzenia, kierowcy muszą liczyć się z dużymi opóźnieniami.
Problemy pojawiły się również na przeciwległej nitce autostrady. Kierowcy jadący w kierunku Krakowa znacząco zwalniają, by zobaczyć przewrócony zestaw. Tak zwany efekt gapiów sprawił, że zatory zaczęły tworzyć się także po drugiej stronie trasy.
Według służb usuwanie rozsypanej paszy oraz podnoszenie przewróconej ciężarówki potrwa jeszcze kilka godzin.
Wystrzał opony to sekundy walki o życie
Dla osób spoza branży pęknięta opona może wydawać się zwykłą awarią. W przypadku zestawu ważącego kilkadziesiąt ton sytuacja wygląda jednak zupełnie inaczej. Kierowcy ciężarówek dobrze wiedzą, że rozerwanie przedniej opony potrafi w jednej chwili zamienić normalną jazdę w walkę o utrzymanie pojazdu na drodze.
Najpierw pojawia się potężny huk. Chwilę później kierownica zaczyna gwałtownie szarpać, a cały zestaw traci stabilność. Przy dużej prędkości i pełnym obciążeniu kierowca ma dosłownie ułamki sekund na reakcję. W wielu przypadkach nawet doświadczenie nie wystarcza, by całkowicie opanować sytuację.
To właśnie dlatego wystrzał na osi kierowanej uznawany jest za jeden z najgroźniejszych rodzajów awarii, jakie mogą spotkać kierowcę samochodu ciężarowego.
Nie tylko ciśnienie i zużycie. Coraz częściej mówi się o jakości opon
Trwa ustalanie dokładnych przyczyn poniedziałkowego zdarzenia i obecnie nie ma informacji pozwalających ocenić stan ogumienia w uszkodzonym pojeździe. Warto jednak zwrócić uwagę na temat, który od pewnego czasu coraz częściej pojawia się w branży transportowej.
Jeszcze kilka lat temu dyskusje po podobnych wypadkach dotyczyły głównie zużytych opon, niewłaściwego ciśnienia lub zaniedbań serwisowych. Dziś kierowcy i przewoźnicy coraz częściej rozmawiają również o jakości ogumienia dostępnego na rynku.
Presja kosztów w transporcie jest ogromna. W efekcie część firm decyduje się na zakup tańszych opon budżetowych, często pochodzących z Azji. Dla wielu przedsiębiorstw różnica w cenie między kompletem ogumienia klasy premium a tańszymi odpowiednikami oznacza oszczędności liczone w tysiącach złotych.
Problem polega na tym, że nowa opona nie zawsze jest synonimem najwyższej jakości. Coraz częściej można spotkać się z opiniami kierowców, którzy zwracają uwagę na różnice w trwałości, odporności na uszkodzenia czy zachowaniu opon podczas intensywnej eksploatacji. Z drugiej strony wielu przewoźników podkreśla, że część budżetowych marek sprawdza się bardzo dobrze i pozwala bezproblemowo pokonywać setki tysięcy kilometrów.
Nie można więc przesądzać, że o bezpieczeństwie decyduje wyłącznie kraj pochodzenia opony czy jej cena. Pewne jest natomiast jedno – temat jakości ogumienia wraca po każdym poważniejszym zdarzeniu związanym z wystrzałem opony.
Tego ryzyka nie da się wyeliminować całkowicie
Nawet nowa i prawidłowo eksploatowana opona może ulec uszkodzeniu. Nie każdej awarii da się przewidzieć i nie każdej można zapobiec. Branża transportowa dobrze wie jednak, że regularna kontrola ciśnienia, właściwe obciążenie pojazdu, profesjonalny serwis oraz rozsądne podejście do wyboru ogumienia znacząco ograniczają ryzyko.
Poniedziałkowy wypadek na węźle Sośnica po raz kolejny przypomina, że czasem wystarczy kilka sekund, by zwykła podróż zamieniła się w dramatyczną walkę o utrzymanie kontroli nad wielotonowym zestawem.
Źródło: Policja










