Migranci w ciężarówce jadącej z Serbii do Finlandii zostali odkryci przez kierowcę. Czterech mężczyzn ukryło się w naczepie, a kierowca usłyszał dobiegające z niej dźwięki i powiadomił służby. Tym razem nie ma informacji, aby miał on cokolwiek wspólnego z organizowaniem nielegalnego przerzutu cudzoziemców.Kierowca usłyszał dobiegające z naczepy dźwięki i powiadomił służby. Tym razem nie ma informacji, aby miał on cokolwiek wspólnego z organizowaniem nielegalnego przerzutu cudzoziemców.
Do zdarzenia doszło 3 października w miejscowości Wyżne na Podkarpaciu. Kierowca ciężarówki przewożącej lodówki z Serbii do Finlandii usłyszał odgłosy dochodzące z naczepy. Na miejsce wezwano patrol Policji oraz Straży Granicznej.
Po sprawdzeniu naczepy funkcjonariusze znaleźli w niej czterech mężczyzn. Podawali się oni za obywateli Afganistanu. Jak ustalili funkcjonariusze, dostali się do naczepy podczas postoju na parkingu przed granicą serbsko-chorwacką.
Ukrywając się w środku, nielegalnie przekroczyli granicę ze Słowacji do Polski. Ich celem były kraje Europy Zachodniej.
Migranci w ciężarówce, ale kierowca nie wiedział o ich obecności
W tej historii szczególnie istotna jest rola kierowcy.
Nie ma informacji, aby wiedział on o obecności migrantów w naczepie. Wręcz przeciwnie. To właśnie kierowca usłyszał niepokojące dźwięki i zawiadomił służby.
To ważne rozróżnienie, zwłaszcza w kontekście innej sprawy, którą niedawno opisywaliśmy.
Wówczas w chłodni ciężarówki jadącej autostradą A2 znaleziono 34 migrantów. W tamtej sprawie zatrzymano kierowców, którym przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz organizowania cudzoziemcom nielegalnego przekraczania granicy.
Tutaj sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Kierowca nie został zatrzymany ani wskazany jako osoba uczestnicząca w procederze. To on poinformował służby, gdy zorientował się, że w naczepie znajdują się ludzie.
Kto pomógł im dostać się do ciężarówki?
W tym roku informacji o tym, że w samochodach ciężarowych wykryto migrantów, jest zdecydowanie mniej niż w latach ubiegłych. Nie oznacza to jednak, że proceder nielegalnego przekraczania granicy się skończył.
Nadal działają osoby, które organizują takie przewozy, wykorzystując niewiedzę i desperację osób pragnących dostać się na Zachód.
W tym przypadku czterech mężczyzn dostało się do naczepy podczas postoju na parkingu przed granicą serbsko-chorwacką. Nie wiadomo jednak, w jaki dokładnie sposób zorganizowali sobie wejście do ciężarówki.
Nie wiadomo również, czy za taką pomoc zapłacili i kto miałby ją zorganizować. Tego komunikat Straży Granicznej nie wyjaśnia.
Wiadomo natomiast, że kierowca nie został wskazany jako osoba związana z organizacją tego przejazdu. Wszystko wskazuje na to, że dowiedział się o obecności migrantów dopiero podczas podróży, kiedy usłyszał odgłosy dochodzące z naczepy.
To zasadnicza różnica w porównaniu z przypadkami, w których kierowcy sami uczestniczą w organizowaniu przerzutu ludzi.
Czterech migrantów z zarzutami
Cudzoziemcy zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy Placówki Straży Granicznej w Rzeszowie-Jasionce. Usłyszeli zarzuty związane z nielegalnym przekroczeniem granicy we współdziałaniu z innymi osobami. Dobrowolnie poddali się karze sześciu miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata.
Postanowieniem sądu wszyscy trafili następnie do strzeżonego ośrodka dla cudzoziemców. Mężczyźni byli w dobrej kondycji fizycznej i nie wymagali opieki lekarskiej.
Straż Graniczna poinformowała również, że od początku 2026 roku funkcjonariusze Bieszczadzkiego Oddziału SG zatrzymali 33 osoby, które nielegalnie przekroczyły granicę polsko-słowacką.
Dwie ciężarówki, dwie zupełnie różne historie
Obie sprawy łączy jedno. Migranci wykorzystali ciężarówki, aby nielegalnie dostać się dalej na Zachód. Różni je jednak zasadniczo rola kierowców.
W przypadku opisanym wcześniej kierowcy byli podejrzewani o udział w organizowaniu procederu. W obecnej sprawie kierowca sam odkrył migrantów w naczepie i powiadomił służby.
To ważne rozróżnienie. Samo znalezienie migrantów w ciężarówce nie oznacza jeszcze, że kierowca miał cokolwiek wspólnego z ich przerzutem.
Źródło: Bieszczadzki Oddział SG










