Podczas wymijania ciężarówka wylądowała w rowie. Tym razem nie skończyło się jednak mandatem

Podczas wymijania ciężarówka wylądowała w rowie. Tym razem nie skończyło się jednak mandatem

Do groźnie wyglądającego zdarzenia w okolicach Strzelec Małych w gminie Piaski. Samochód ciężarowy marki MAN z zabudową typu betonomieszarka podczas wymijania z innym pojazdem zjechał na pobocze, wpadł do rowu i przewrócił się na bok.

Na miejsce skierowano straż pożarną, zespół ratownictwa medycznego oraz policję. Kierowca ciężarówki znajdował się już poza uszkodzoną kabiną, jednak uskarżał się na silny ból. Strażacy udzielili mu kwalifikowanej pierwszej pomocy, a następnie przekazali pod opiekę ratowników medycznych. Decyzją lekarza mężczyzna został przetransportowany do szpitala.

Choć zdarzenie wyglądało bardzo poważnie, jego finał okazał się nietypowy. Policjanci nie nałożyli na kierowcę mandatu ani punktów karnych.

To decyzja, która może zaskakiwać. W zdecydowanej większości podobnych przypadków funkcjonariusze stwierdzają bowiem, że kierujący nie dostosował techniki jazdy do warunków drogowych, nie zachował należytej ostrożności lub popełnił inny błąd skutkujący utratą panowania nad pojazdem. W efekcie zdarzenia kończą się mandatem, punktami karnymi, a niekiedy także skierowaniem sprawy do sądu.

Samochód w rowie nie oznacza automatycznie winy

W powszechnej opinii utarło się przekonanie, że jeśli pojazd znalazł się w rowie, kierowca musiał popełnić błąd. Tymczasem przepisy nie przewidują kary za samo zjechanie z drogi. Dla policjantów kluczowe znaczenie ma odpowiedź na pytanie, dlaczego doszło do zdarzenia.

Podczas prowadzonych czynności funkcjonariusze analizują między innymi przebieg manewru, zachowanie kierowcy, stan trzeźwości, warunki panujące na drodze oraz możliwość uniknięcia zagrożenia. Dopiero na podstawie tych ustaleń podejmowana jest decyzja, czy kierujący ponosi odpowiedzialność. W praktyce oznacza to, że dwa pozornie identyczne zdarzenia mogą zostać ocenione w zupełnie różny sposób.

Problemem nie zawsze jest kierowca

W przypadku zdarzenia w gminie Piaski policjanci ustalili, że kierowca był trzeźwy, a do przewrócenia pojazdu doszło podczas wykonywania manewru wymijania na wąskim odcinku drogi. To istotna okoliczność. Choć stan polskiej infrastruktury drogowej w ostatnich latach znacząco się poprawił, nadal nie brakuje lokalnych tras, które nie zostały zaprojektowane z myślą o współczesnym ruchu ciężarowym.

Szczególnie wymagające są miejsca, gdzie dwa duże pojazdy muszą minąć się na ograniczonej szerokości jezdni. W takich sytuacjach kierowcy często zmuszeni są do wykorzystania niemal całej dostępnej przestrzeni.

Zgodnie z art. 23 ustawy Prawo o ruchu drogowym podczas wymijania należy zachować bezpieczny odstęp od wymijanego pojazdu, a w razie potrzeby zjechać na prawo, zmniejszyć prędkość lub zatrzymać pojazd.

Problem pojawia się wtedy, gdy prawa krawędź jezdni nie daje odpowiedniego marginesu bezpieczeństwa. Dla samochodu osobowego kilka centymetrów może nie mieć większego znaczenia. W przypadku ciężarówki przewożącej kilkadziesiąt ton sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Jeżeli koła znajdą się na miękkim lub osłabionym poboczu, ciężar pojazdu może doprowadzić do utraty stabilności. W takich sytuacjach nawet prawidłowo wykonywany manewr może zakończyć się zjazdem do rowu.

Dlaczego kierowca uniknął kary?

Właśnie dlatego policjanci nie ograniczają się wyłącznie do oceny skutków zdarzenia.

Przewrócona ciężarówka, uszkodzony pojazd czy interwencja służb ratunkowych nie przesądzają jeszcze o winie kierowcy. Funkcjonariusze muszą ustalić, czy doszło do naruszenia przepisów lub zasad bezpieczeństwa.

W tym przypadku takich przesłanek nie stwierdzono. Z ustaleń wynikało, że kierowca był trzeźwy, zachował ostrożność i wykonywał manewr zgodnie z warunkami panującymi na drodze. Dlatego policja odstąpiła od nałożenia mandatu oraz punktów karnych.

To przykład sytuacji, w której ostateczna ocena zdarzenia opiera się nie na samym skutku, lecz na jego przyczynach.

Niecodzienna, ale ważna decyzja

Przypadki, w których pojazd ciężarowy trafia do rowu, a kierowca nie ponosi konsekwencji wykroczeniowych, należą raczej do wyjątków niż reguły. Tym bardziej warto zwrócić uwagę na decyzję policjantów z Gostynia.

Pokazuje ona, że funkcjonariusze nie zawsze automatycznie przypisują winę kierującemu. Jeśli analiza okoliczności wskazuje, że przyczyną zdarzenia były czynniki niezależne od kierowcy, a ten zachował należytą ostrożność, mandat nie jest jedynym możliwym zakończeniem sprawy.

W czasach, gdy na wielu lokalnych drogach codziennie spotykają się samochody osobowe, pojazdy dostawcze i ciężarówki o coraz większych gabarytach, takie sytuacje przypominają również o innym problemie – nie każde zagrożenie na drodze wynika z błędu człowieka. Czasami decydują warunki, z którymi kierowca musi zmierzyć się w danym miejscu i czasie.

Źródło: Policja, fot. OSP Bodzewo

Sprawdź także