Weszła na pasy i zginęła pod kołami ciężarówki. Kolejna śmiertelna pułapka na przejściu dla pieszych

Weszła na pasy i zginęła pod kołami ciężarówki. Kolejna śmiertelna pułapka na przejściu dla pieszych

Miała pierwszeństwo. Znajdowała się na przejściu dla pieszych. Było jasno, słonecznie, dobra widoczność. Mimo to nie wróciła do domu.

Wczoraj na ulicy Wyszogrodzkiej w Płocku około godziny 9.30 doszło do tragicznego wypadku. Jak wynika ze wstępnych ustaleń policji, 35-letnia kierująca ciężarowym MAN-em z naczepą potrąciła 62-letnią kobietę znajdującą się na przejściu dla pieszych. Poszkodowana zmarła na miejscu.

To kolejna tragedia, która stawia pytanie, czy obowiązujące dziś przepisy rzeczywiście poprawiły bezpieczeństwo pieszych, czy może stworzyły jedynie złudne poczucie bezpieczeństwa.

Zdjęcia pokazują więcej niż policyjny komunikat

Fotografie wykonane na miejscu zdarzenia pozwalają lepiej zrozumieć okoliczności tragedii. Przejście dla pieszych znajduje się na odcinku drogi, gdzie ruch odbywa się w jednym kierunku. Widać wyraźne oznakowanie pionowe, a warunki pogodowe nie mogły stanowić utrudnienia. Nie było mgły, opadów ani ograniczonej widoczności. Do wypadku doszło w środku dnia.

Jednocześnie zdjęcia pokazują coś jeszcze. Potrącenie miało miejsce z udziałem zestawu składającego się z ciągnika siodłowego i naczepy wywrotki. To pojazd o długości kilkunastu metrów i masie liczonej w dziesiątkach ton. W przypadku takich pojazdów kierowca, nawet siedząc wysoko nad jezdnią, nie widzi wszystkiego. Martwe pola pozostają jednym z największych zagrożeń, szczególnie w pobliżu przejść dla pieszych, skrzyżowań oraz podczas wykonywania manewrów.

Na obecnym etapie nie wiadomo jeszcze, co dokładnie doprowadziło do potrącenia. Śledczy będą ustalać, czy kierująca nie zauważyła pieszej, czy doszło do błędnej oceny sytuacji, czy też przyczyną był inny czynnik.

Pasy miały chronić. Tymczasem coraz częściej stają się miejscem tragedii

Od czerwca 2021 roku piesi zyskali pierwszeństwo już w momencie wchodzenia na przejście. Zmiana była przedstawiana jako przełom, który miał radykalnie poprawić bezpieczeństwo na polskich drogach.

Problem polega na tym, że przepisy nie zmieniają praw fizyki. Przejście dla pieszych nie jest strefą ochronną. Nie zatrzymuje pojazdu. Nie skraca drogi hamowania. Nie sprawia, że kierowca zawsze zauważy człowieka znajdującego się przed maską samochodu lub obok kabiny ciężarówki.

W praktyce wielu pieszych zaczęło traktować pasy jako miejsce gwarantujące bezpieczeństwo. Kierowca ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa, więc ustąpi. Takie jest założenie. Tymczasem wystarczy chwila nieuwagi, zasłonięta widoczność, martwe pole lub zwykły ludzki błąd, aby pierwszeństwo okazało się wyłącznie zapisem w kodeksie.

Dla pieszego konsekwencje są nieodwracalne.

Za kierownicą siedziała kobieta

Ten element sprawy również zwraca uwagę. Od lat funkcjonuje przekonanie, że kobiety prowadzą ostrożniej, rzadziej ryzykują i częściej przestrzegają przepisów. Statystyki rzeczywiście pokazują, że powodują mniej poważnych wypadków niż mężczyźni. Jednak tragedia z Płocka przypomina, że płeć kierowcy nie eliminuje ryzyka błędu.

Za kierownicą zestawu ważącego kilkadziesiąt ton nie ma znaczenia, czy prowadzi kobieta, czy mężczyzna. Znaczenie ma jedna sekunda nieuwagi, jeden niewidoczny fragment przestrzeni wokół pojazdu albo jedna błędna decyzja. W takich sytuacjach stereotypy przestają mieć jakiekolwiek znaczenie.

Ile jeszcze takich tragedii?

Po każdym śmiertelnym potrąceniu na przejściu dla pieszych pojawiają się podobne komentarze. Kierowcy wskazują na zbyt dużą pewność siebie pieszych. Piesi mówią o lekceważeniu przepisów przez kierujących. Policja prowadzi dochodzenie. Potem przychodzi kolejny wypadek.

Tymczasem coraz częściej pojawia się pytanie, czy obecny model ochrony pieszych nie wymaga korekty. Przepisy o pierwszeństwie miały zwiększyć bezpieczeństwo. W wielu miejscach poprawiły zachowania kierowców, ale jednocześnie stworzyły niebezpieczne przekonanie, że samo wejście na przejście daje realną ochronę. Nie daje.

62-letnia kobieta z Płocka miała pierwszeństwo. Znajdowała się na oznakowanym przejściu. Zgodnie z obowiązującymi przepisami zrobiła wszystko prawidłowo. Mimo to zginęła pod kołami ciężarówki.

I właśnie dlatego po raz kolejny wraca pytanie, czy bezpieczeństwo na przejściu dla pieszych powinno opierać się wyłącznie na pierwszeństwie zapisanym w ustawie, czy też potrzebne są rozwiązania, które zmuszą wszystkich uczestników ruchu do większej ostrożności, zanim dojdzie do kolejnej tragedii.

Źródło: Policja

Sprawdź także