Miały być używane części samochodowe. Skończyło się na zatrzymaniu transportu, interwencji inspektorów ochrony środowiska i zarzutach związanych z nielegalnym przewozem odpadów. Sprawa pokazuje jednak znacznie szerszy problem. Bo choć przepisy przewidują bardzo surowe kary za nielegalny przywóz odpadów, to odpowiedź na pytanie, czy dany ładunek jest jeszcze produktem, czy już odpadem, nie zawsze okazuje się oczywista.
Kontrola przy granicy i decyzja WIOŚ
Podczas kontroli na drodze S61 w Budzisku funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej zatrzymali litewską ciężarówkę. Z dokumentów wynikało, że przewozi ona używane części samochodowe z Litwy.
Po sprawdzeniu ładunku okazało się jednak, że w naczepie znajdują się zużyte i pocięte elementy samochodowe oraz zużyte opony. Na miejsce wezwano inspektorów Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, którzy zakwalifikowali przewożony towar jako odpady niebezpieczne.
Taka kwalifikacja ma ogromne znaczenie. Przewóz odpadów wymaga bowiem spełnienia szeregu formalności, w tym odpowiednich zezwoleń oraz zgłoszenia transportu w systemie SENT. W tym przypadku WIOŚ uznał przewóz za nielegalny.
Gdzie kończą się części, a zaczynają odpady?
Historia z Budziska pokazuje problem, który od lat pojawia się podczas kontroli transportów. W teorii wszystko wydaje się proste. Jeśli ktoś przewozi części samochodowe przeznaczone do dalszego wykorzystania, mamy do czynienia z towarem. Jeżeli jednak przewożone elementy zostały uznane za odpady, wówczas zaczynają obowiązywać zupełnie inne przepisy.
W praktyce granica między jednym a drugim bywa zaskakująco cienka.
Od lat najwięcej wątpliwości budzą właśnie używane części samochodowe, połówki pojazdów, ćwiartki karoserii czy różnego rodzaju elementy pochodzące z demontażu aut. O tym, czy dany przedmiot jest produktem, czy odpadem, często decyduje nie tylko jego wygląd, ale również stan techniczny, sposób przygotowania do transportu, dokumentacja oraz planowane dalsze wykorzystanie.
Dlatego zdarzają się sytuacje, w których ostateczną decyzję podejmują nie funkcjonariusze kontrolujący pojazd, lecz specjaliści z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.
A co z kierowcą?
I tutaj pojawia się pytanie, które wielu zawodowych kierowców zadaje sobie po lekturze podobnych informacji.
Załóżmy, że kierowca otrzymuje dokumenty przewozowe, w których widnieją używane części samochodowe. Towar został załadowany przez nadawcę, dokumenty przygotowała firma spedycyjna, a przewoźnik jest przekonany, że wykonuje zwykły transport legalnego ładunku.
Czy taki kierowca jest w stanie samodzielnie ocenić, że przewożone elementy powinny zostać zakwalifikowane jako odpady?
W wielu przypadkach odpowiedź brzmi: nie.
Nie można przecież oczekiwać od kierowcy wiedzy porównywalnej z tą, którą posiadają inspektorzy ochrony środowiska. Tym bardziej że nawet podczas kontroli drogowych lub granicznych pojawiają się sytuacje wymagające dodatkowej opinii specjalistów. To właśnie dlatego w sprawach budzących wątpliwości często wzywany jest WIOŚ.
Nie oznacza to oczywiście, że kierowca jest całkowicie zwolniony z odpowiedzialności. Przepisy nakładają na niego określone obowiązki związane między innymi z przewozem towarów objętych systemem SENT. Problem polega jednak na tym, że kierowca najczęściej opiera się na dokumentach otrzymanych od zleceniodawcy i nie ma realnych możliwości przeprowadzenia specjalistycznej oceny przewożonego ładunku.
Kary mogą być bardzo dotkliwe
W przypadku nielegalnego przywozu odpadów konsekwencje są wyjątkowo poważne.
Za przywóz z zagranicy odpadów niebezpiecznych bez wymaganego zezwolenia grozi kara pozbawienia wolności od 2 do 12 lat. Organizatorzy transportu muszą również liczyć się z wysokimi karami administracyjnymi wynikającymi zarówno z przepisów dotyczących międzynarodowego przemieszczania odpadów, jak i obowiązków związanych z systemem SENT.
W zależności od rodzaju naruszenia sankcje mogą sięgać dziesiątek, a nawet setek tysięcy złotych.
Nie zawsze wszystko jest czarno-białe
Sprawa zatrzymanej ciężarówki pokazuje, że walka z nielegalnym przywozem odpadów pozostaje jednym z ważniejszych zadań służb kontrolnych. Trudno się temu dziwić, ponieważ koszty zagospodarowania takich odpadów często ostatecznie obciążają państwo i samorządy.
Jednocześnie przypadki związane z używanymi częściami samochodowymi pokazują, że nie każda sytuacja jest jednoznaczna na pierwszy rzut oka. Czasem o tym, czy przewożony ładunek jest jeszcze towarem handlowym, czy już odpadem, rozstrzygają dopiero eksperci.
A skoro do wydania ostatecznej opinii potrzebni są specjaliści, trudno nie postawić pytania, na ile podobną ocenę można wymagać od kierowcy, który najczęściej widzi jedynie załadunek, dokumenty i adres dostawy.
Źródło: IAS Białystok










